13 sty 2011

zdrowotna przerwa.

od wtorku mam prawą rękę w szynie gipsowej.
podobno skręcenie nadgarstka.
nie mam pojęcia jak się to stało.
może kiedyś wam opowiem o wtorkowych przygodach na izbie przyjęć w szpitalu.
a teraz robię sobie przerwę w pisaniu.
wszak lewą ręką pisze się strasznie.

8 sty 2011

sesja.

zbliża się wielkimi krokami.
a ja ostatnio gubię notatki, nie mogę ogarnąć co kiedy i jak.
uwaga! perfidne, ktoś kradnie mi czas i notatki!

4 sty 2011

motywacja do pisania poszukiwana.

tak wiele rzeczy poruszyło ostatnio moje serce. uśmiechy i bliskość przyjaciół i rodziny to balsam dla mojej duszy. nie wiem czemu ale więcej zdarza mi się pisać, gdy ogarnia mnie smutek i nostalgia. dlatego może to i lepiej, że dodaje ostatnio mało... to chyba znaczy, że jest dobrze!
mimo tego motywacja do opisania tych wszystkich pozytywów jest mile widziana.

3 sty 2011

nowy rok 2011

tyle rzeczy działo się w ostatnim czasie.
odpoczęłam, poznałam fajnych ludzi i czuję się wspaniale.
przede mną cały rok. w głowie powoli dopełnia się lista postanowień.
życzę sobie i wam by 2011 rok przyniósł to czego prawdziwie oczekujemy, by trudy dnia nigdy nas nie pokonały, by nasza ufność nigdy nie zgasła.

26 gru 2010

albumy ze zdjęciami.

uwielbiam ten czas, gdy wygodnie siadam z albumami, otwieram je i  powracam do przeszłości.
nie potrzebuję czarodziejskiej maszyny, miliona dolarów czy innych rzeczy.
patrzę i wspominam, a to czego nie potrafię sobie przypomnieć opowiada mi mama lub tata.
za każdym razem dowiaduję się czegoś nowego o naszej rodzinie i przygodach związanych z tym lub innym zdjęciem. i jestem wtedy szczęśliwa. mam świadomość tego jak wiele zrobili dla mnie moi rodzice, jak wiele miłości od nich doświadczyłam, jak z kolei niewiele potrzeba było dawniej by na twarzy małej klusi gościł błogi uśmiech.

25 gru 2010

ten wieczór.

gdy wiatr zimnym śniegiem dmucha - w serca złamane i smutne, cicha wstępuje otucha.
to właśnie tego wieczoru, od bardzo wielu już wieków, pod dachem tkliwej kolędy, Bóg się rodzi w człowieku.

tydzień oczekiwań i wyjątkowych wydarzeń.

środa głęboko zapadnie mi w pamięć.
wizyta we wrocławiu, ważna rozmowa, nieprzebrane tłumy na dworcu kolejowym...
a wieczorem ogromna radość na widok osoby spełniającej swoje marzenia w izraelu.
wyjątkowy czas razem, gdzie znów 3 kobiety zasiadły do stołu. a stół cudownie przystrojony, pełen słodkości.
i jedno co bezcenne to nasze uśmiechy.

19 gru 2010

kobiecy wieczór.

z pachnącą, żywą choinką z tysiącem świecidełek i bombek.
parujące kubki zielonej herbaty.
pierniczki, cukierki, cynamonowe ciasteczka.
ciepły koc, ekran na ścianie
kobiety pragną bardziej.

specjalne uściski i podziękowania dla Uli. za to że jest.
że jest tą częścią opola, która nie pozwala czuć mi się samotnie.

17 gru 2010

miesiące poszukiwań...

drogi, z której zbłądziłam.

wskazówki wciąż były wokół mnie
lecz na ich widok zamykałam oczy
błądząc po łące obłudnego szczęścia.
zasłaniałam usta mojej duszy
by nie mogła o mnie walczyć.

chyba wreszcie ją znalazłam.

przede mną ogromny trud.
muszę postawić pierwszy krok
na drodze do wiecznego celu.
i iść nią już do końca.

12 gru 2010