13 paź 2010

nagły spadek formy.

czuję się dzisiaj fatalnie.
byłam rano na zajęciach wychowania fizycznego, które miały mi dać siłę na cały dzień. o dziwo było na odwrót.
robię sobie dzień przerwy od tańców i wypoczywam w domu.
mam nadzieję, że energia, siły i optymizm wrócą.

12 paź 2010

w oczekiwaniu na weekend.

marzy mi się już piątek po południu.
spakuję swój plecak, wsiądę do pociągu i sru do łazisk.
piątkowy, późny wieczór spędzę już w domu.
w sobotę pojadę z przyjaciółmi na spotkanie klasowe do wisły.
a niedziela w domu...
i będzie dobrze!
tęsknię.

11 paź 2010

w przerwie na życie.

45 minutowa podróż autobusem do domu.
szybki, ale pyszny obiad.
łyk herbaty i chwila wytchnienia.
a teraz dalej na zajęcia i tańce.
mój dzień kończy się po 23...
but i like it!

10 paź 2010

zmęczona.

dzisiaj było dużo gości,
dużo zmywania...
ale jutro wolne.
zostają studia i tańce.
dobranoc.

zabawa gwarantowana.

gdy imprezujemy u ali i bartka.
jest dobra muzyka i wyborowe towarzystwo.
tylko niektórych głowa boli rano.
na szczęście mnie nie.

8 paź 2010

a kiedy nie tańczę czegoś mi brak...

i jest mi smutno.
czuję się zamknięta w czterech ścianach.
szukam miejsca, gdzie mogłabym rozwinąć skrzydła,
dać upust uczuciom, wyrzucić z siebie wszystko co mnie dziś dotknęło
i tańczyć do utraty tchu.

szukam siebie i czegoś jeszcze...

7 paź 2010

***

żyjemy sobie
z sensem i bez
czasem na przekór
a czesem wbrew
dla kogoś po coś
z celem bez celu

chcemy tak dużo
możemy niewiele

renata blicharz

6 paź 2010

opole wieczorną porą.

powoli układa się do snu.
po ulicach spacerują jeszcze ludzie.
zakochane pary, grupki przyjaciół, panowie i panie z psami.
jest także i klusia, wracająca z tańców.
rozbujana muzyką  nie idzie lecz płynie w stronę przystanku autobusowego.
w głowie ma muzykę, układy choreograficzne i gdyby była bardziej odważna to tańczyłaby na ulicy.
i jakoś wcale nie jest jej strasznie samej czekać na autobus.
bo wierzy, że jest Ktoś kto czuwa nad nią, by bezpiecznie wróciła do domu.

5 paź 2010

zbieram się do kupy.

kryzys w mojej głowie się skończył.
moje oczy coraz częściej się śmieją.
wielu ludzi wokół troszczy się o mnie.
z serca im dziękuję.

4 paź 2010

studia

czas rozpocząć.
już zdążyli zdenerwować mnie planem, zmianami tego planu i bezsensowną organizacją studiów.
szkoda nerwów.
dzisiaj odpuściłam sobie zajęcia, poszłam do pracy.
mam nadzieję, że uda mi się połączyć studia, pracę i tańce.
mimo wszystko pozytywnie.

3 paź 2010

i po tańcach,

wróciłam.
było pięknie, pracowicie i mega męcząco.
nigdy wcześniej nie czułam, że mam tyle mięśni..
strasznie wszystko mnie boli, ale i tak było rewelacyjnie.
nic tylko tańczyć.
do kwietnia!