9 lut 2011

dusza naiwnej dziewczynki.

widzi świat tylko w pozytywnych barwach.
ufa ludziom i wierzy w ich dobre intencje.
zawsze ma w zanadrzu pogodne myśli o drugim człowieku.
nie zraża się, gdy po raz kolejny spadnie z roweru, ucząc się na nim jazdy.
tęsknię za tą częścią mnie...

6 lut 2011

czego się nauczyłam.

czego nauczyły mnie wakacyjne wydarzenia?
zapominam...
morze wylanych łez dawno wyschło, uczucie zniknęło pod plamami czasu
a ja wciąż się zastanawiam czy prawdę powiedział mi tylko raz.

4 lut 2011

sesja, sesja i po sesji.

mam nadzieję, że nie chwalę się za wcześnie.
wszystkie egzaminy napisane, wyniki w większości znane.
teraz tydzień "nicnierobienia". uwielbiam ten czas. ostatnio rzadko mi się zdarza.
a więc lenistwo czas zacząć!

13 sty 2011

zdrowotna przerwa.

od wtorku mam prawą rękę w szynie gipsowej.
podobno skręcenie nadgarstka.
nie mam pojęcia jak się to stało.
może kiedyś wam opowiem o wtorkowych przygodach na izbie przyjęć w szpitalu.
a teraz robię sobie przerwę w pisaniu.
wszak lewą ręką pisze się strasznie.

8 sty 2011

sesja.

zbliża się wielkimi krokami.
a ja ostatnio gubię notatki, nie mogę ogarnąć co kiedy i jak.
uwaga! perfidne, ktoś kradnie mi czas i notatki!

4 sty 2011

motywacja do pisania poszukiwana.

tak wiele rzeczy poruszyło ostatnio moje serce. uśmiechy i bliskość przyjaciół i rodziny to balsam dla mojej duszy. nie wiem czemu ale więcej zdarza mi się pisać, gdy ogarnia mnie smutek i nostalgia. dlatego może to i lepiej, że dodaje ostatnio mało... to chyba znaczy, że jest dobrze!
mimo tego motywacja do opisania tych wszystkich pozytywów jest mile widziana.

3 sty 2011

nowy rok 2011

tyle rzeczy działo się w ostatnim czasie.
odpoczęłam, poznałam fajnych ludzi i czuję się wspaniale.
przede mną cały rok. w głowie powoli dopełnia się lista postanowień.
życzę sobie i wam by 2011 rok przyniósł to czego prawdziwie oczekujemy, by trudy dnia nigdy nas nie pokonały, by nasza ufność nigdy nie zgasła.

26 gru 2010

albumy ze zdjęciami.

uwielbiam ten czas, gdy wygodnie siadam z albumami, otwieram je i  powracam do przeszłości.
nie potrzebuję czarodziejskiej maszyny, miliona dolarów czy innych rzeczy.
patrzę i wspominam, a to czego nie potrafię sobie przypomnieć opowiada mi mama lub tata.
za każdym razem dowiaduję się czegoś nowego o naszej rodzinie i przygodach związanych z tym lub innym zdjęciem. i jestem wtedy szczęśliwa. mam świadomość tego jak wiele zrobili dla mnie moi rodzice, jak wiele miłości od nich doświadczyłam, jak z kolei niewiele potrzeba było dawniej by na twarzy małej klusi gościł błogi uśmiech.

25 gru 2010

ten wieczór.

gdy wiatr zimnym śniegiem dmucha - w serca złamane i smutne, cicha wstępuje otucha.
to właśnie tego wieczoru, od bardzo wielu już wieków, pod dachem tkliwej kolędy, Bóg się rodzi w człowieku.

tydzień oczekiwań i wyjątkowych wydarzeń.

środa głęboko zapadnie mi w pamięć.
wizyta we wrocławiu, ważna rozmowa, nieprzebrane tłumy na dworcu kolejowym...
a wieczorem ogromna radość na widok osoby spełniającej swoje marzenia w izraelu.
wyjątkowy czas razem, gdzie znów 3 kobiety zasiadły do stołu. a stół cudownie przystrojony, pełen słodkości.
i jedno co bezcenne to nasze uśmiechy.