osiedle na końcu świata w ciepłą, bezgwiezdną noc.
tak inne od rzeczywistości.
ciche szepty mężczyzn za moimi plecami.
niepewność przeradzająca się w strach
i nerwowy stukot niewysokich obcasów.
po chwili nieśmiała nadzieja, że azyl jest blisko,
bo pozostało tylko kilka kroków
i drewniane drzwi.
a drzwi - przerażająco zamknięte.
jeden cichy krzyk,
a później już tylko
obrzydliwa nieczułość obcych rąk.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz